Bez kategorii, Wywiady

Jestem Pioruńska i dobrze mi z tym. O kobiecie-żywiole. – rozmowa z Magdaleną Pioruńską, redaktor naczelną magazynu Szuflada.

Rok 2016 dobiega powoli końca, a zbliżający się niesie ze sobą nowe szanse, zmiany i cele do spełnienia. Dzisiejszy wywiad z kobietą-żywiołem, piorunem literackim  ma dualne zadanie. Z jednej strony zamknąć bieżący rok z przytupem, a z drugiej otworzyć nowy cykl wywiadów, które będą pojawiać się na stronie regularnie w każdy piątek. I to nie ostatnia z niespodzianek, jakie szykuję dla czytelników.

Usiądźcie wygodnie i poznajcie Magdalenę Pioruńską, założycielkę kulturalno-literackiego magazynu Szuflada, pisarkę, a przede wszystkim kobietę, której nie da się ujarzmić.

Anna Jakubczak vel RattyAdalan


 Anna Jakubczak – Zacznijmy od Twojego największego dziecka, które ma już ponad 5 lat. Opowiedz co nieco o nim.

Magdalena Pioruńska – Zależy o co mnie konkretnie pytasz. Misją Szuflady – magazynu kulturalno-literackiego jest przede wszystkim promowanie dobrej literatury środka. Przez naszą redakcję przewinęły się różne, interesujące osoby, obdarzone specyficzną wrażliwością i prezentujące niekonwencjonalny stosunek wobec świata. To co nas wyróżnia to przede wszystkim pasja, z jaką piszemy. Przez te lata Szuflada stała się medium opiniotwórczym i krytycznym. Znajdziecie u nas dużo, literackich i kulturalnych felietonów, recenzje nowości książkowych, pisane pod wieloma kątami, wywiady, konkursy literackie i artystyczne, felietony mitologiczne, komiks, dobry rysunek, poezję i dział kreatywnego pisania. Przez jakiś czas prowadziliśmy również dział poświęcony kulturze Iranu, który był dwujęzyczny. Jak widzisz Szuflada jest otwarta dla wszystkich i pozwala się realizować w różnych dziedzinach literatury. Nie stroni też od uniwersyteckiego dyskursu. Staramy się trzymać poziom. Już przez długi czas utrzymujemy się na rynku literackim i myślę, że to przede wszystkim zasługa naszego niesłabnącego entuzjazmu, ale też, aby nie być zbyt skromnym, mojego uporu i walecznej natury. Albo coś robisz albo tego nie robisz. Albo coś jest dla ciebie ważne albo nie jest. To tak proste, a zarazem tak skomplikowane.

A.J. – A ludzie lubią sobie komplikować, zwłaszcza tam, gdzie rozwiązanie jest proste.

M.P. – Myślę, że to raczej kwestia naszego wewnętrznego lenistwa, ale też kompleksów. Kompleksy zwykle biorą się z tego, jak zostaliśmy wychowani, jakich mieliśmy rodziców i jakie podejmowali w swoim życiu wybory. Dlatego rodzicielstwo to taka ważna i trudna sprawa, bo przestajemy wówczas odpowiadać tylko za siebie, ale też musimy pokazać takiemu małemu człowiekowi jak żyć, jak postępować słusznie, a jak nie. Oczywiście, kiedy dorastamy, nasz światopogląd wielokrotnie się zmienia, bo skoro życie bezustannie się zmienia, to dlaczego nie my?

A.J. – To prawda. Ale wróćmy do Szuflady. Skąd pomysł na portal? I co zmieniło się przez te lata?

M.P. – Pomysł wziął się z mojego zniecierpliwienia. Po studiach miałam dość dziwny okres w życiu. Łapałam się różnych zajęć, przeskakiwałam z jednej pracy do drugiej, innymi słowy – próbowałam żyć według ogólnie przyjętych norm i w ten sposób się realizować. Ciężko było mi zaakceptować fakt, że może to nie jest moja droga; że może nie wszyscy ludzie rodzą się po to, żeby się wpasować. Ja nie pasuję. Przynoszę ze sobą antagonizm, niepokój, wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Wtedy myślałam, że muszę to koniecznie zmienić, że się nie nadaję, że postępując w ten sposób nigdzie nie znajdę dla siebie miejsca. I nie znajdowałam go, ale paradoksalnie nie dlatego, że się wyróżniałam. Po prostu – w życiu już chyba tak jest, że jeśli postępujesz wbrew sobie, nie będzie ci się dobrze układać. A może to tylko moje przekonanie. Nie wiem.

Któregoś razu – pamiętam dokładnie ten dzień, poszłam do kina, zmęczona eskalacją moich negatywnych myśli i wróciłam z niego jeszcze bardziej wykończona własnym towarzystwem. Wtedy po prostu coś we mnie pękło. W moim przypadku złość bywa inspirująca, popycha mnie do działania, napędzana zdrową złością jestem, jak taran. Albo jak piorun. (śmiech)

Bo żadne drzwi i okna nie przetrzymają mojego uderzenia. Wcześniej prowadziłam inny portal Apeiron Magazine. Zgromadziłam na nim piszących ludzi, którzy chcieli iść za mną. I poszli, kiedy tylko rzuciłam pomysł założenia czegoś zupełnie nowego, niosącego ze sobą inną jakość, otwierającego się na nowe rozwiązania. Nie byłam wtedy jeszcze szczególnie pewna siebie. Raczej dopiero próbowałam swoich sił w zarządzaniu ludźmi i kreowaniu spójnego obrazu portalu. Wspominam jednak pozytywnie ten okres. Nakierował mnie na działanie. Działanie jest moim żywiołem. Sprawdzam się w ten sposób, realizuję moją nienasyconą ambicję. Dzięki Szufladzie odkryłam, że jestem wręcz nadambitna i tak, mam swoistego rodzaju charyzmę. Teraz po tylu latach nie boję się powiedzieć tego głośno. Żeby stawiać na swoim i samemu wyznaczać własną ścieżkę rozwoju trzeba być charyzmatycznym.

A wszystko to tak naprawdę tylko kwestia decyzji. Zdecyduj się i weź za tę decyzję pełną odpowiedzialność. Wtedy nie będzie w twoim życiu miejsca na obwinianie innych za twoje niepowodzenia. Nie będzie miejsca na strach i gorycz, bo zwyczajnie nie będziesz mieć czasu się bać. Moją największą wadą jest za to wspomniania wyżej złość. Potrafi mnie wynieść wysoko ponad najwyższą, życiową falę, ale potrafi mnie też całkowicie pogrążyć. Zarazem mnie rozwija i niszczy. Jak widzisz nie nadaję się na rycerza Jedi. Pewnie skończyłabym, jak Darth Vader. (śmiech)

A.J. – Na kogo otwarta jest szuflada?

M.P. – Na wszystkich ludzi nietuzinkowych i niebanalnych, którzy chcą się dzielić z innymi swoim światopoglądem i inteligetnie rozmawiać o literaturze. Szuflada.net to serwis internetowy w dużej mierze poświęcony literaturze, ale również kulturze i sztuce. To co wyróżnia Szufladę na tle innych portali, to jej niezwykła otwartość na nowe trendy, promowanie nazwisk autorów i artystów z różnych kręgów literackich począwszy od literatury obyczajowej i kobiecej, poprzez literaturę gender na fantastyce i kryminałach skończywszy, oraz odwaga w poruszaniu niebanalnych tematów. Szuflada stawia na ludzi i na ich artystyczny potencjał.

A.J. – Prowadzisz portal, działasz aktywnie na rzecz kultury, ale również w tym roku udało Ci się zadebiutować książką „Twierdza Kimerydu”. Jak długo pracowałaś nad książką i co czułaś trzymając ją już w rękach?

M.P. – Tak… no cóż. To również dłuższa historia. „Twierdza Kimerydu” jest wynikiem mojej pracy nad warsztatem w Studium Literacko- Artystycznym w Krakowie. Poszłam na te studia, żeby jeszcze mocniej zakotwiczyć się w literackim środowisku, a przy okazji popracować nad moim stylem. Wydawało mi się, że jestem gotowa do papierowego debiutu, a tymczasem okazało się, że spotkanie z ludźmi o podobnej wrażliwości i twórczym potencjale otworzyło mi oczy na wiele bagatelizowanych przeze mnie kwestii. Jestem z natury nonszalancka, nieco niedbała, roztrzepana, wiecznie rozmarzona. Podążam za przygodą. Te studia mnie zdyscyplinowały. Pokazały mi, że czasem warto wstrzymać konia, żeby nie wyskoczyć z siodła. Poza tym nauczyły mnie pisać wiersze, albo raczej w ogóle otworzyły mnie na poezję, uświadomiły mi, że mimo mojej wielce artystycznej duszy, ja też wciąż myślę stereotypami. Nie każda poezja musi się rymować, nie każda poezja musi banalnie opowiadać o niespełnionej miłości. Zajęcia z poezji nadały też mojemu stylowi większej sugestywności, wzbogaciły go o głębszy kontekst i symbolikę. Poza tym nauczyłam się, że jeśli czegoś nie wiem, powinnam tego poszukać w sobie, nie na zewnątrz wśród innych ludzi.

Tak naprawdę samo napisanie książki nie zajęło mi dużo czasu. Wcześniej również pisałam powieści fantasy, ale bardziej dla wąskiego grona moich znajomych i dla siebie, do tej przysłowiowej szuflady.

Wtedy wiedziałam wreszcie, jak chcę to zrobić. Mam na myśli samą jej konstrukcję. Dotąd umiałam nieźle tworzyć postacie, światy, dialogi, ale… wszystko to nie mieściło się w dobrych ramach. To tak jakby piec tort bez tortownicy. Wlać ciasto prosto do piekarnika i naiwnie oczekiwać, że samo nabierze okrągłego kształtu. Postawiłam więc na narrację pierwszosobową i stworzyłam przygodowo- utopijną historię, opowiedzianą z perspektywy czwórki bohaterów. Każdy z nich jest inny, ma inne ambicje i inną, choć pozornie podobną historię do opowiedzenia. Poza tym lubię koncentrować się na akcji. W liceum dużo grałam w przygodowe gry i czytałam komiksy. Teraz też zresztą lubię sięgnąć po dobry komiks. Zamiłowanie do fantastyki i dobrej przygody zostało ze mną do dzisiaj. W marcu przekonamy się z jakim ostatecznym skutkiem.

A.J. – Szykujesz dla czytelników kolejne niespodzianki w najbliższej przyszłości?

M.P. – Pomysłów mi nie brakuje. Na razie czekam na wyniki promocji „Twierdzy Kimerydu” i pierwsze recenzje. Zaczęłam też pisać drugą część „Twierdzy” i zobaczymy jakie będą tego skutki. Poza tym regularnie publikuję w dziale kreatywnego pisania i w mitologiach na Szufladzie. Zdarza mi się również pisać recenzje komiksów i książek – zawsze z filozoficznym kontekstem. Widzę, że sama ewoluuję w stronę psychologii. Poza pisaniem i wszelakim szarogęszeniem się ;), lubię też rozmawiać z ludźmi, obserwować ich i wyciągać wnioski z ich zachowania. Prawda często bywa zupełnie inna, niż nam się z pozoru wydaje. Czasem rozum podpowiada nam coś innego, a uczucia, albo raczej intuicja podpowiadają zupełnie inne rozwiązanie. Wiesz, myślę, że odczuwam największą satysfakcję właśnie wtedy, kiedy kieruję się intuicją. A to dlatego, że jej głos jest najcichszy, prawie całkowicie zagłuszony terrorem społecznych norm, sztywnych ram, w których musimy się na codzień poruszać.

A.J. – W swojej karierze przeprowadziłaś wiele wywiadów które najbardziej zapadły Ci w pamięci?

M.P. – Chyba ten ostatni z Radkiem Muniakiem, wykładowcą i doktorem nauk humanistycznych, który od ponad dwóch lat podróżuje po świecie. Wspomniałam wyżej, że zmierzam w stronę psychologii, trochę też filozofii. To bardzo emocjonalny i filozoficzny wywiad, który serdecznie polecam. Szczególnie pytanie o lwa i żyrafę. Odpowiedź Radka bardzo mnie pozytywnie zaskoczyła. Po co podążać za lwem, skoro można podbić stawkę i zapuścić się w jeszcze większe knieje w poszukiwaniu tygrysa? A ty? Co byś wybrała? „Przypomina mi się przypowieść o dwóch siostrach, które razem weszły do lasu i szukały lwa. Najpierw spotkały jednak żyrafę. Starsza siostra stwierdziła, że żyrafa jednak w zupełności jej wystarcza i porzuciła poszukiwanie lwa. Młodsza zaś, bez słowa odeszła w największą gęstwinę. A zatem? Wybierasz lwa czy żyrafę?”

A.J. – Zastanawia mnie czy w ogóle trzeba za czymś biec. Czy właśnie ta bieganina nas wszystkich nie gubi. Ja, usiadłabym spokojnie, przyczaiła się i zajrzała w głąb siebie, by odkryć to, co we mnie drzemie. Przywołać to wyciszone zwierzę. Niezależnie, czy byłby to tygrys czy lew. Kot to kot i co ważne, zawsze da sobie radę i osiągnie, to czego chce, a w razie niepowodzeń, spadnie na cztery łapy. A jeśli chodzi o marzenia, to nigdy nie należy zadowalać się półśrodkami, bo nigdy nie będziemy czuć się ani spełnieni, a tym bardziej szczęśliwi.

A.J. – W pracy konsekwentna, na portalu pasjonatka, a prywatnie? Jaka jest Magdalena Pioruńska?

M.P. – Wydaje mi się, że jestem melancholijna, spokojna i w dodatku piekielnie leniwa. Jak coś mnie zainspiruje, potrafię się temu oddać w całości. Na przykład ostatnio piekłam czekoladowy tort z wiśniami. Niby takie nic, a dla mnie wielkie wydarzenie. Spędziłam trzy dni na wybieraniu przepisu, potem z namaszczeniem wybrałam się na zakupy i z miną wielkiego znawcy wybierałam czekoladowe polewy i naturalne kakao. Poza tym nic mnie wtedy nie interesowało. Tylko ten cholerny tort. (śmiech)

Lubię też oglądać seriale i dobre filmy. Gustuję w horrorach, komediach i thrillerach. Ostatnio jestem wielką fanką „The Walking Dead” i kreacji Daryla Dixona w wykonaniu aktora Normana Rhedusa. Przyjaźnię się też z ludźmi. Tak naprawdę jest ich przy mnie niewielu. Przyjaciel to dla mnie ktoś, z kim mogę rozmawiać o wszystkim – przede wszystkim o rzeczach, które oboje lubimy robić i napędzają nas do rozwoju. Nie cierpię za to rozmawiać o innych ludziach, obgadywać ich, zazdrościć im i się z nimi porównywać. Albo zaczynam się wtedy z miejsca nudzić, albo staję się bardzo niemiła i to tak, że ciężko nie zauważyć mojej irytacji i wymownego, ironicznego uśmieszku, który zwykle działa, jak wylanie kubła zimnej wody na głowę. Jaka jeszcze jestem? Szalona, spontaniczna, bezmyślna, złośliwa, trudna, figlarna, uparta, piękna i odważna. Co chcesz jeszcze o mnie wiedzieć?

A.J. – Może w czym najczęściej chodzisz spać? (śmiech)

M.P. – W dresach. (śmiech)

A.J. – Masz jakiś swój prywatny przepis na sukces?

M.P. – Bądź sobą. Rób to, co kochasz bez względu na wszystkich. Kieruj się własnym moralnym kompasem. Stwórz swój własny system wartości, bo inni zrobią to za ciebie i na zawsze pozostaniesz ich niewolnikiem.

A.J. – Taką busolą własnego ja?

M.P. – Wydaje mi się, że wszystko i tak zależy z jakiego środowiska się wywodzisz. Czasem ludzie rodzą się w złych miejscach, są niedopasowani, nie nadają się do życia, które prowadzą ich najbliżsi. Pytanie – co wtedy? Co z tym zrobić? Myślę, że to nieprawda, że uszczęśliwianie innych na siłę kosztem własnego ja jest w takiej sytuacji rozwiązaniem. Zacznij od siebie, spełniaj swoje ambicje, a potem będziesz mógł uszczęśliwiać innych.

A.J. – W natłoku wielu horyzontów swojej aktywności, znajdujesz czas również dla siebie na chwilę wytchnienia?

M.P. – Ostatnio mam chyba za dużo tego wolnego czasu i powiem Ci zupełnie szczerze – nudzi mi się. Marzy mi się jakaś duża zmiana, wielkie ryzyko, oj tak, tęsknię za jego podejmowaniem i graniem o wysokie stawki z życiem. W zeszłym roku miałam wręcz wrażenie, że stanęłam w miejscu, utknęłam, przestałam się rozwijać i szok, związany z tą świadomością, prawie mnie utopił. Prawie. Bo na szczęście w takich chwilach również pojawiają się ludzie, którzy odmieniają nasz punkt widzenia. I może zbyt mocno się od nas różnią i nigdy przenigdy, nawet w innym życiu nie zostaną naszymi przyjaciółmi. Ale może nie o to chodzi. Teraz kiedy o tym myślę, jestem im wdzięczna za ten ich młodzieńczy gniew, bo on nie pozwolił mi wtedy zasnąć w wodzie, podczas przeprawy przez największe głębiny. Dzięki temu ich gniewowi nie utonęłam w głębokiej mieliźnie i tak – to właśnie tak miało zabrzmieć – miało być paradoksalne, bo przecież mielizna nie powinna być głęboka, prawda? A jednak ta mielizna TAKA JEST.

Wiesz co? Ja też jestem pełna gniewu, jestem twarda i uparta, jak ostatni osioł. I właśnie ten mój gniew jest moją siłą. Bo odróżnia mnie od innych i rzuca mnie znowu na głębokie morze, już prawie, prawie widzę przed sobą przesmyk, wiodący do oceanu. Jestem grubą rybą. (śmiech)

A.J. – Grubą rybą biznesu?

M.P. – Niech będzie. Bylebym tylko przez te święta za bardzo nie przytyła, bo nie zmieszczę się do tego przesmyku i nie zobaczę oceanu, więc wiesz…

A.J. – A czego życzyć Ci w nadchodzącym 2017 roku?

M.P. – Oceanu bez końca.

A.J. – I tego Ci życzę.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Jakubczak


15749824_1287905771247636_1018134156_n

Magdalena Pioruńska –  twórca i redaktor naczelna Szuflady, ostatnio również redaktor działu kreatywnego pisania i prezes Fundacji Szuflada, na co dzień zajmuje się rozwijaniem swoich wielu pasji, pośród których pisanie jest tą największą. 😉 Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia – antologia opowiadań fantasy z Opolem w tle, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Ukończyła politologię ze specjalizacją dziennikarską, filologię angielską oraz Studium Literacko- Artystyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii oraz e-book fantasy „Opowieści z Zoa”, a także jej opowiadania pojawiły się w antologii fantasy: „Dziedzictwo gwiazd” i antologii „Festiwal Natchnienia”. W życiu wyznaje dwie proste prawdy: „Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy.” oraz „Wolność to stan umysłu.”

15782512_1287901934581353_1209713262_nPolecam również fragment powieści Magdaleny Pioruńskiej Twierdza Kimerydu. 

Część 1

Część 2

Reklamy

1 thought on “Jestem Pioruńska i dobrze mi z tym. O kobiecie-żywiole. – rozmowa z Magdaleną Pioruńską, redaktor naczelną magazynu Szuflada.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s